Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Over
2011-09-30, 21:56
Czarnobyl - jaka jest prawda
Autor Wiadomość
szamano 



Dołączył: 18 Mar 2011
Posty: 1
Skąd: Przeczyce
Wysłany: 2011-03-18, 22:21   Czarnobyl - jaka jest prawda

Jak się powszechnie uważa, do jednej z największych katastrof XX wieku, doszło 26 kwietnia 1986 r. Właśnie wtedy w godzinach nocnych, w elektrowni atomowej w Czarnobylu doszło do poważnej awarii, która spowodowała wybuch reaktora jądrowego. W wyniku eksplozji i pożaru, do atmosfery przedostały się potężne ilości radioaktywnego pyłu. Jednak ponad 20 lat po katastrofie, w kwestii oceny skutków katastrofy, wciąż nie osiągnięto konsensusu.

Specjalistom udało się szczegółowo odtworzyć przebieg i genezę zdarzeń, które doprowadziły do wielkiego dramatu. Jednak, gdy dochodzi do próby określenia konsekwencji katastrofy, pojawia się komunikacyjny chaos, który nie pozwala obiektywnie spojrzeć na epizod czarnobylski. Poszczególne źródła zdają się wzajemnie wykluczać. Wiele z nich w dziwny sposób umniejsza wymiar i skutki katastrofy.

Przez bardzo długi czas słyszeliśmy m.in., że różne choroby czy niebezpieczne zmiany zachodzące w klimacie są dalekosiężnym efektem wybuchu jądrowego w Czarnobylu. Dziś wielu badaczy uważa, że wzrost zachorowań na nowotwory czy transformacje klimatyczne w przyrodzie, nie mają z Czarnobylem nic wspólnego. Czy bagatelizowanie wymiaru tej katastrofy jest przez kogoś inspirowane? A może to próba racjonalnego przeciwstawienia się narwańcom z organizacji proekologicznych, którzy przez długi czas wmawiali nam, że jeszcze przez dziesiątki lat będziemy odczuwać skutki tragedii z 1986 r.

Władze radzieckie, które niemal natychmiast dowiedziały się o zdarzeniu, nie spieszyły się z wprowadzeniem do publicznego obiegu tragicznej informacji. Dość powiedzieć, że nie dokonano nawet ewakuacji mieszkańców sąsiadującej z Czarnobylem Prypeci, która jako pierwsza została dotknięta śmiercionośnym brzemieniem. Wg testów, które w tajemnicy przed mieszkańcami zostały przeprowadzone w tym mieście, normy promieniowania zostały przekroczone nawet kilkaset tysięcy razy.

Dziś miasto to jest wyludnione, a w mediach nie mówi się już o Prypeci, ale o "Mieście Widmie". Władze radzieckie nie kwapiły się również z wysłaniem odpowiednich depesz do krajów sąsiadujących. W Polsce o zagrożeniu dowiedziano się dopiero 28 kwietnia, kiedy to rozgłośnia BBC podała pierwsze szczątkowe komunikaty. Tego samego dnia stacje pomiarowe znajdujące się przy wschodniej granicy zarejestrowały znaczne przekroczenie wszelkich dopuszczalnych norm (nawet pól miliona razy większe promieniowanie niż zwykle).


Pierwsze ofiary Czarnobyla zanotowano jeszcze tej samej nocy, gdy zwalczano pożar rozszalały w miejscu wybuchu reaktora. Dziś jednak nie wiadomo, czy rzeczywiście były to pierwsze ofiary choroby popromiennej, czy też osoby dotknięte wypadkiem losowym. Kwestię tą próbowano rozstrzgnąć w 2005 r., kiedy to światło dzienne ujrzał raport napisany przez przedstawicieli międzynarodowych organizacji w ramach tzw. Forum Czarnobyla.

Raport określić miał globalne konsekwencje radioaktywnego promieniowania. W sprawozdaniu napisano, że niektóre z osób, które uznawano dotąd za ofiary śmiertelnego promieniowania, wcale nie zmarły w wyniku choroby popromiennej, ale m.in. wskutek katastrofy budowlanej, która towarzyszyła likwidacji pożaru. Protokół stwierdza ponadto, że większość ze 134 osób cierpiących na chorobę popromienną, które uczestniczyły w likwidacji skutków katastrofy, wcale nie zmarło w wyniku chorób wywołanych przez wchłonięcie do organizmu zbyt dużej dawki promieniotwórczych izotopów. Podobno dotknęły ich różne wypadki, które nie mają z katastrofą czaarnobylską nic wspólnego.

W sprawozdaniu podsumowującym Forum Czarnobyla, w skład którego wchodziły m.in.: Światowa Organizacja Zdrowia i Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, stwierdzono ponadto, że ogólne skutki promieniowania radioaktywnego spowodowanego przez katastrofę w Czarnobylu są niewielkie. Na podstawie wieloletnich badań prowadzonych w bezpośrednim otoczeniu miasta oświadczono, że jedynym negatywnym skutkiem katastrofy jest niewielki wzrost liczby zachorowań na raka tarczycy.


Wśród krajowych specjalistów z zakresu skażeń promieniotwórczych, którzy uważają, że skutki katastrofy w Czarnobylu są wyolbrzymiane, prym wiedzie prof. Zbigniew Jaworowski. W swoich wypowiedziach często daje on do zrozumienia, że opinie o globalnych i długoterminowych efektach wywartych przez chmurę promieniotwórczą, są w znacznym stopniu przesadzone. Wg niego wzrost zachorowań na choroby nowotworowe tj. rak tarczycy oraz zwiększenie się urodzeń ludzi i zwierząt z chorobami genetycznymi i wrodzonymi deformacjami, są często bezzasadnie interpretowane jako konsekwencje podwyższonej radiacji po wybuchu na Ukrainie.

Prof. Jaworowski był członkiem Polskiej Komisji Rządowej ds. Skutków Katastrofy w Czarnobylu. W 1986 r. pozytywnie zaopiniowano jego wniosek o podawanie dzieciom płynu Lugola, czyli roztworu jodu z jodkiem potasu, który miał zapobiec wchłanianiu radioaktywnego izotopu jodu do organizmu. Jednak sam prof. Jaworowski stwierdził, że z perspektywy czasu, inicjatywa polegająca na podawaniu dzieciom płynu Lugola byłą niepotrzebna. W wywiadzie udzielonym tygodnikowi "Polityka", prof. Jaworowski powiedział:

"Mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć: niczyje zdrowie w naszym kraju nie było zagrożone z powodu Czarnobyla. Co więcej, gdybym miał wówczas obecną wiedzę na temat skali skażeń i tego, co dokładnie wydarzyło się w czarnobylskiej elektrowni, nie rekomendowałbym nawet podawania ludności płynu Lugola."

Według polskiego uczonego, często powołującego się w swoich wypowiedziach na raporty organizacji międzynarodowych, nie było i nie ma zagrożenia. Uważa on, że przesiedlanie setek tysięcy ludzi ze skażonych stref znajdujących się bezpośrednio w polu oddziaływania czynników promieniotwórczych było przesadą i wyrazem nadgorliwości. Prof. Jaworowski za jedyne śmiertelne ofiary katastrofy w Czarnobylu uznaje 31 pracowników elektrowni, którzy długotrwale byli narażeni na wysokie dawki promieniowania.


Według prof. Jaworowskiego osoby mówiące o wzroście zachorowań na choroby nowotworowe dopuszczają się nadinterpretacji: "UNSCEAR stwierdził 6 lat temu, że na terenach Rosji, Ukrainy i Białorusi wykryto ok. 1800 raków tarczycy u dzieci. Na szczęście nowotwory te są w około 95 proc. całkowicie wyleczalne. Nawet jednak te dane budzą liczne wątpliwości uczonych. Wspomnę tylko o jednej: jest bardzo prawdopodobne, że wzrost liczby raków tarczycy na tzw. terenach skażonych to nie efekt promieniowania, ale skrupulatnych badań ludności, których przed 1986 r. w ogóle nie prowadzono.

Wiele spośród raków tarczycy to tzw. nowotwory nieme, które do końca życia nie dają żadnych objawów. Ludzie najczęściej są więc zupełnie nieświadomi, że mają raka. Dowiadują się o tym dopiero wtedy, gdy wykonają specjalistyczne badania." - powiedział prof. Jaworowski w wywiadzie udzielonym magazynowi "Polityka". Obrazki często pokazywane w mediach, ukazujące ciężko chorych i kalekich ludzi przedstawianych, jako ofiary katastrofy czarnobylskiej, są wg niego efektem zabiegów manipulacyjnych stosowanych przez prasę i telewizję.

Czytając opinie specjalistów, można by wysnuć wnioski, że niektóre kraje skorzystały podwójnie na katastrofie w Czarnobylu. Państwa, które były najbardziej narażone na promieniowanie dostają bowiem do dziś potężne kwoty z tytułu pomocy międzynarodowej, która tak naprawdę im się nie należy. Ba, zdaniem naszego specjalisty powołującego się na różne badania i raporty, promieniowanie poczarnobylskie mogło mieć w jakimś stopniu dobrotliwy wpływ na zdrowie człowieka.

Małe dawki promieniowania "pobudzają mechanizmy obronne i naprawcze. promieniowanie niejako zmusza organizm do bardziej skutecznej reakcji. To jest hipoteza tzw. hormezy radiacyjnej, która świetnie tłumaczy takie oto pozornie paradoksalne zjawisko - ratownicy z Czarnobyla, którzy otrzymali stosunkowo spore, ale niegroźne dla życia dawki promieniowania, są zdrowsi niż reszta populacji. To samo zaobserwowano m.in. wśród pracowników stoczni remontujących okręty podwodne z napędem jądrowym i wśród lekarzy-radiologów." - twierdzi prof. Jaworowski w wywiadzie dla "Polityki".

Najlepszym podsumowaniem oceny skutków katastrofy w Czarnobylu przez krajowego specjalistę, niech będzie jego stwierdzenie, że wiadomości o tysiącach ludzi, którzy zginęli na skutek katastrofy i olbrzymie tereny skażonych ziem to "powtarzane od lat mity nie mające nic wspólnego z rzeczywistością."


Jednak raporty opublikowane przez ONZ oraz opinie specjalistów tj. prof. Zbigniew Jaworowski często spotykają się ze sprzeciwem innych organizacji. Wiele z nich nie ma wątpliwości, że katastrofa w Czarnobylu zebrała i zbiera śmiertelne żniwo na całym świecie. Nie można też nie zauważać skutków, jakie wielkie promieniowanie wywarło na środowisku naturalnym. Wiele z organizacji domaga się sprostowania raportu opublikowanego przez Komitet Naukowy ONZ ds. Skutków Promieniowania Atomowego (UNCSEAR) w 2000 r., twierdząc, że bagatelizując oddziaływanie promieniowania wywołanego przez katastrofę, fałszuje on prawdę.

Raport ruchu Lekarzy Przeciw Wojnie Nuklearnej, nagrodzonych wcześniej za swoją działalność Nagrodą Nobla, nie pozostawia suchej nitki na bilansach sceptyków, negujących ogrom zła, jaki dokonał się w wyniku wielkiego promieniowania. W 2006 r. organizacja ta napisała w swoim sprawozdaniu, że dziś na raka tarczycy wywołanego śmiertelną dawką promieniowania czarnobylskiego cierpi ponad 10 tysięcy osób. Kolejnych 50 tysięcy osób wkrótce zapadnie na tą chorobę.

Ponadto od czasu skażenia, zaobserwowano ponad 10 tysięcy urodzeń dzieci z deformacjami ciała, spośród których połowa zmarła. Poza tym raport lekarzy różni się w znacznym stopniu, jeśli chodzi o szacunkowe dane dotyczące ilości ofiar, które znajdowały się w strefach sąsiadujących z miejscem wybuchu. Twierdzą oni, że kilkaset tysięcy osób cierpi na ciężką chorobę popromienną, a dziesiątki tysięcy już nie żyje.

Podobnie krytyczny w stosunku do wyników prac ONZ, okazał się raport sformułowany przy Parlamencie Europejskim, który określono mianem TORCH. Badania, które przeprowadzono na potrzeby tego podsumowania, objęły swoim zasięgiem tereny, które nie zostały uwzględnione przez ONZ i inne organizacje, w ramach Forum Czarnobyla. Według raportu TORCH zachorowalność na różne nieuleczalne odmiany chorób nowotworowych wskutek nadmiernego promieniowania wzrosła o nawet 60 tysięcy.

Istnieją dziesiątki innych bilansów, w których zawarto dane nt. katastrofalnych skutków wybuchu w Czarnobylu. Część z nich to oficjalne dane komisji rządowych różnych państw, stworzone przy departamentach zdrowia. Ukraina szacuje, że 2,5 miliona tamtejszych obywateli cierpi w mniejszym lub większym stopniu na dolegliwości bezpośrednio związane z nadmiernym promieniowaniem wywołanym w Czarnobylu. W Niemczech i Finlandii od czasu wybuchu notuje się natomiast znaczny wzrost różnych defektów dotykających nowonarodzone dzieci.

Czemu ma służyć nasilająca się w sprawie Czarnobyla dezinformacja? Niezawodni jak zwykle przy tego typu pytaniach, okazują się miłośnicy spiskowych teorii dziejów. Sądzą oni, że to rosyjska propaganda jest odpowiedzialna za szerzenie kłamstw nt. Czarnobyla.

Ma to być swego rodzaju test, który pozwoli sprawdzić jak dużą jest skuteczność rosyjskich propagandzistów na zachodzie i w jaki sposób kraje europejskie będą sobie przyswajać zakłamaną historię. Z drugiej strony są też głosy, że to amerykańscy imperialiści rozsiewają plotki, jakoby wybuch jądrowy w Czarnobylu był szkodliwy dla ludzi. Takie opinie wysnuwają jednak wyłącznie spekulanci. Nam nie pozostaje nic innego, jak oczekiwać na ujawnienie kolejnych wyników badań i faktów w sprawie Czarnobyla.
niewiarygodne/wp


Może skonfrontujecie własne wiadomości z tym artykułem :?: Wydaje się że jest wiele opinii na ten temat. Jedno jest pewne - od pewnego czasu są organizowane wycieczki do Czarnobyla i okolic. Co o tym sadzić. :?:
 
 
Over 



Dołączył: 24 Lut 2009
Posty: 26170
Skąd: z Górnego Śląska
Wysłany: 2011-03-19, 20:00   

Według obserwatorów, liczebność zwierząt zwyczajowo zamieszkujących te tereny, takich jak wilk szary, dzik, sarna, jeleń szlachetny, łoś i bóbr zwiększyła się kilkunastokrotnie. Wokół Czarnobyla rozwija się także wiele gatunków zwierząt, które wyginęły na tych terenach dziesiątki lat wcześniej lub nie występowały w ogóle, jak niezwykle rzadki koń Przewalskiego, żubr, ryś lub niedźwiedź brunatny, niewidziany na tych terenach od kilkuset lat. Do strefy ochronnej powróciło wiele gatunków rzadkich ptaków, jak czarny bocian czy orzeł bielik, oraz znaczna liczba łabędzi i sów. Według Roberta Bakera, biologa z Texas Tech University badającego przyrodę w okolicach Czarnobyla, zarówno wśród fauny jak i flory nie obserwuje się żadnych negatywnych skutków oddziaływania skażenia radioaktywnego, a korzyści wynikające z wysiedlenia ludzi znacząco przewyższyły hipotetyczne straty dla ekosystemu wynikające z samej katastrofy.

W opuszczonych wsiach można spotkać nielegalnych mieszkańców, utrzymujących się z rolnictwa, zaś wycieczki z całego świata zwiedzają swobodnie to miejsce. Czyli może jednak wszystko było wyolbrzymione, lub natura uporała się z problemem szybciej niż sądzono.

Termin ważności sarkofagu według konstruktorów upływa w 2016 r, dlatego ważne by przykryć to wszystko nowym, nim promieniowanie zacznie wydobywać się na zewnątrz. 8-)
_________________
- Jak nie możesz przyjść do siebie, to przyjdź do nas ^^
 
 
Enigma 



Dołączyła: 09 Mar 2009
Posty: 22918
Skąd: Los Vatos Locos
Wysłany: 2015-12-03, 22:54   

Tereny skażone 30 lat temu potężnym promieniowaniem są dziś rajem dla dzikich zwierząt

Jednym z najbardziej spektakularnych efektów wybuchu w czarnobylskiej elektrowni jądrowej było pojawienie się tzw. Czerwonego Lasu. Pod wpływem promieniowania drzewa niemal natychmiast zmieniły kolor na brązowoczerwony. Awaria reaktora atomowego spowodowała wybuch wodoru i pożar, przez co do atmosfery przedostały się olbrzymie ilości szkodliwych substancji promieniotwórczych, m.in. izotopu cezu (Cs-137). Zwierzęta żyjące w promieniu kilkunastu kilometrów od reaktora były bez szans. Jak wykazała autopsja odstrzelonych kilka miesięcy po katastrofie domowych i dzikich zwierząt, nawet te, którym bezpośrednio po katastrofie udało się przeżyć, cierpiały na chorobę popromienną.

Jednak ku zaskoczeniu naukowców już w 1987 r., kilkanaście miesięcy po wybuchu, do obejmującej dziś 4200 km kw. skażonej strefy wokół elektrowni zaczęło wracać życie, a 30 lat później opustoszałe tereny wokół Czarnobyla stały się czymś w rodzaju samozwańczego parku narodowego, do którego wprowadziły się nawet niedźwiedzie brunatne.

- To jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na świecie, aż roi się tam od dzikich zwierząt - mówi dr James Beasley z amerykańskiego Uniwersytetu Georgii, współautor opublikowanego właśnie w magazynie "Current Biology" raportu na temat populacji ssaków żyjących na terenach sąsiadujących z elektrownią w Czarnobylu. - Okazało się, że skażenie promieniotwórcze miało tam na środowisko naturalne znacznie słabszy wpływ niż brak codziennej działalności człowieka. Z terenów wokół elektrowni wywieziono bowiem 116 tys. mieszkańców - tłumaczy dr Beasley.

Badania, w których uczestniczył amerykański naukowiec, prowadzono na południu dzisiejszej Białorusi, na terenie stanowiącym mniej więcej połowę tzw. Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia otaczającej dawny reaktor. Po upadku Związku Radzieckiego władze Białorusi nazwały swoją część strefy Poleskim Państwowym Rezerwatem Radiacyjno-Ekologicznym (PPRR).

Koordynatorami najnowszych badań byli prof. Jim Smith z brytyjskiego Uniwersytetu w Portsmouth i Białorusinka dr Tatiana G. Deryabina z PPRR, ale pierwsi naukowcy zaczęli się przyglądać skutkom katastrofy już w latach 1987-1997. Poziom skażenia był wtedy tak duży, że obserwacje prowadzono z helikoptera, raz do roku i zimą. Doktor Beasley dołączył do prof. Smitha i zespołu złożonego z białoruskich naukowców kilka lat temu i mógł już obejrzeć poleską strefę z bliska. Wraz z całą ekipą prowadził m.in. statystykę obserwowanych zimą tropów zwierząt. Badania prowadzono wzdłuż 35 stałych, wyznaczonych specjalnie w tym celu tras.

Naukowcy zakładali na początku, że skażenie spowodowało nieodwracalne szkody i populacja dzikich zwierząt na tym terenie znacznie spadła. Skąd takie założenie? Występujący wokół Czarnobyla opad radioaktywny był niezwykle groźny dla życia z powodu przeważającej obecności izotopu cezu. Wprawdzie zaraz po katastrofie korony drzew, które są naturalnym filtrem wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń, pochłonęły promieniowanie izotopów, zarówno o krótkim, jak i długim okresie rozpadu, ale wysoki poziom napromieniowania koron drzew szybko się zmniejszył i nie zdołały ochronić środowiska. Stało się tak w wyniku sezonowego opadu igieł i spłukiwania skażenia przez deszcz. Według raportu Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej z 2006 r. już pod koniec lata 1986 r. w koronach drzew pozostało 15 proc. skażenia izotopem cezu zaabsorbowanego zaraz po katastrofie, a w 1987 r. już tylko 5 proc., co oznaczało, że skażenie z drzew przeniknęło do gleby. Wówczas wzrósł też poziom napromieniowania runa leśnego, co pociągnęło za sobą skażenie dzikich zwierząt.

Naukowcy przewidywali wówczas, że będzie to miało dla tutejszej fauny katastrofalne skutki. Jednak, jak tłumaczy dr Beasley, choć po katastrofie z powodu napromieniowania -; nawet 20 razy wyższego niż w Hiroszimie - część zwierząt zginęła, w miarę upływu czasu, zamiast zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami spadać, populacja dzikich zwierząt znacznie wzrosła. Dlaczego tak się stało? Promieniowanie stopniowo się zmniejsza, ale jak przekonali się naukowcy, jednym z głównym impulsów, które spowodowały eksplozję dzikiego życia na terenach wokół elektrowni, była ewakuacja mieszkańców, wywiezionych stamtąd już w 1986 r.

- Po okolicznych mieszkańcach nie ma dziś śladu, za to wszędzie można znaleźć tropy dzikich zwierząt. Sarny, dziki, gniazda ptaków, wszystko to widziałem w niezamieszkanych od lat chatach. Zapamiętałem np. sowę, która urządziła sobie siedzibę na parapecie opuszczonego domostwa - opowiada dr Beasley.

Jak wynika z raportu w "Current Biology", w ciągu dziesięciu lat po katastrofie podwoiła się m.in. populacja jeleni, łosi i dzików.

- Przyjrzeliśmy się wszystkim większym ssakom, od zajęcy i wilków po łosie, i okazało się, że w strefie wykluczenia liczebność dzikich zwierząt nie spada nawet na terenach najbardziej skażonych - opowiada dr Beasley.

Dla pewności naukowcy przyjrzeli się populacjom większych ssaków w czterech innych nieskażonych wybuchem rezerwatach. Trzy z nich znajdują się na terenie Białorusi (m.in. białoruska część Białowieskiego Parku Narodowego), a jeden w Federacji Rosyjskiej. Wniosek był równie zaskakujący: w strefie wokół Czarnobyla liczba ssaków była w przypadku niektórych gatunków nawet wyższa od tej spotykanej w typowych rezerwatach, gdzie obowiązuje zakaz polowań. - Najbardziej zaintrygował nas fakt, że w strefie wokół Czarnobyla populacja wilków jest od 7 do 19 razy wyższa niż na terenie rezerwatów przyrody - mówi dr Beasley.

Jak wytłumaczyć tę niezwykłą regenerację świata zwierząt po nuklearnej katastrofie? Zdecydowała nie tylko ewakuacja okolicznych rolników. Od lat zakazany jest nawet wstęp na tereny znajdujące się w pobliżu elektrowni i wszędzie tam, gdzie utrzymuje się stosunkowo wysoki poziom zawartości cezu. Skażone są bowiem grzyby, owoce leśne, mięso dzikiej zwierzyny i drewno. Nawet w popiele wypalanych drzew znajdziemy wciąż spore ilości cezu. Trzeba było więc zaprzestać tradycyjnych tutaj polowań, zbierania runa leśnego i drewna opałowego oraz zrezygnować z wykorzystania miejscowego drewna w przemyśle.

- A kiedy ustaje codzienna działalność człowieka, czyli uprawa ziemi, wyrąb lasu i polowania, populacja dzikich zwierząt natychmiast się odradza, tak jak w przypadku wilków, do których przed katastrofą strzelano tutaj najchętniej - mówi dr Beasley.

Nieobecność człowieka zmienia także krajobraz. Opuszczone białoruskie wsie porasta dziś bujna roślinność, a las powoli wkracza na tereny jeszcze do niedawna rolnicze. - Zwierzęta to wykorzystują. Na odzyskane przez dziką przyrodę tereny wróciły m.in. niedźwiedź brunatny i ryś - mówi Beasley. - Odrodzenie świata zwierząt wokół Czarnobyla to dla nas niezwykłe memento, bo okazuje się, że najgorsza w historii katastrofa nuklearna ma mniejszy wpływ na środowisko naturalne niż wysiedlenie z tamtych terenów człowieka. Wniosek jest jeden: trzeba znaleźć równowagę między naszą oczywistą potrzebą przetrwania i potrzebami dzikiej przyrody.

Zaraz po katastrofie świat obiegła fotografia cielaka z sześcioma kończynami, co przypisywano właśnie skutkom napromieniowania. Jednak okazało się, że krowa ocieliła się w czerwcu 1986 r., a więc proces tworzenia organów malucha w jej łonie przebiegał jeszcze przed katastrofą. Anomalie zaobserwowane u cielaka nie były więc spowodowane wybuchem w Czarnobylu. Już jesienią 1986 r. naukowcy znaleźli na skażonym terenie kilkadziesiąt gatunków żywych ptaków i ssaków. Nie zauważono wtedy żadnych oznak zmian lub dziwnego zachowania tych zwierząt. W wielu gniazdach jaskółek i wróbli wykluły się wówczas pozornie normalnie wyglądające pisklęta.

Słyszałem oczywiście o medialnych doniesieniach na temat zmutowanych potworów, które widziano wokół Czarnobyla, ale nigdy nie natknąłem się na żadną dokumentację naukową na ten temat. Zresztą zwierzęta, które widziałem na Białorusi, ostatnio też wydawały się na pierwszy rzut oka zupełnie zdrowe - mówi Beasley. - Oczywiście w ich organizmach zaszły z pewnością jakieś zmiany genetyczne, ale są one na tyle subtelne, że trudno wciąż dostrzec ich skutki zdrowotne. My zajmowaliśmy się badaniem liczebności dzisiejszej populacji ssaków.

Wciąż nie wiadomo, czy napromieniowanie roślin i zwierząt będzie miało w przyszłości trwały i szkodliwy wpływ na cytogenetykę organizmów żywych z terenów Czarnobyla. James Beasley zapowiada, że jego zespół pracuje już nad kolejnym raportem dotyczącym tym razem zmian genetycznych zaobserwowanych u dzikich zwierząt zamieszkujących opuszczone przez człowieka tereny wokół Czarnobyla. Naukowcy zamierzają też przeprowadzić podobne badania w Japonii, gdzie w Fukushimie miała miejsce druga najbardziej głośna katastrofa elektrowni jądrowej.
wp.pl

Człowiek dla przyrody jest większym zagrożeniem niż wybuch atomowy, coś by było trzeba zrobić...
_________________
Nigdy nie jest za późno, aby zostać tym, kim chcieliśmy zostać.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group